Lipiec 2008
Dominika zakończyła pod koniec czerwca kolejny etap chemioterapii. Po tomografii okazało się niestety,
ze wynik nie jest taki, jaki wszyscy chcieliby usłyszeć. Nowotwór nie dość, że się nie zmniejszył to się jeszcze zwiększył.
Całe gremium doktorów, które spotkało się z Dominiką stwierdziło, że niestety ten rak jest nieuleczalny. Organizm Dominiki
jest już tak umęczony chemią, że nic na razie nie można zrobić. Zasugerowali więc odpoczynek do końca sierpnia, potem znowu tomografia aby
zobaczyć co się dzieje z rakiem a następnie ewentualnie jeszcze jedna chemia. Powiedzieli jej otwarcie, ze z rakiem tego typu statystycznie
żyje się maksimum trzy lata. Chyba przyszedł czas na próbę leczenia niekonwencjonalnego lub wyjazdy na konsultacje do innych centrów rakowych.
Hubert, który miał być na swojej kolejnej chemii jedynie 4 dni został w szpitalu prawie 3 tygodnie i wyszedł dopiero w lipcu. Okazało się że złapał niebezpieczna bakterię pseudomonas. Wytępienie jej trwało długo. Dostawał w tym samym czasie chemię i antybiotyki. Upał w sali okropny, łóżko za krótkie o pół metra, więc Hubertowi nie było łatwo. Za kilkanaście dni początek kolejnej serii chemii, i nie ma żadnej mowy o jakimkolwiek wyjeździe wakacyjnym. Jest nadzieja że leczenie z kilkudniowymi pobytami w szpitalu skończy się pod koniec września. Potem będzie dochodzenie na oddział dzienny. Wyjęli mu „port” czyli kabelek przez który dostawał chemię, bo w jego okolicy jeszcze czaiła się bakteria i wszczepią mu zapewne niedługo kolejny w innym miejscu. Do zabiegu usuwania portu i kolejnej instalacji musi być usypiany.
Piotr spędził dwa tygodnie na obozie piłki nożnej. Wrócił zadowolony, zmęczony i pełen wrażeń. W lipcu pojechał jeszcze na jakiś czas nad jeziora. Potem trochę posiedział z Hubertem w Warszawie i pod koniec lipca nad morze.
Iwo chodził pilnie na terapię sensoryczną. Teraz ma przerwę wakacyjną Oligofrenopedagog napisał dla niego program ćwiczeń, który wszyscy przestrzegają. Rozróżnia poszczególne litery, coraz więcej nazw, kształtów i dźwięków. Z gryzienia i łykania na razie nici, z porzucenia pieluszek na razie też. Niestety Patrycja, która na co dzień zajmuje się Iwem odchodzi pod koniec lipca i w związku z tym poszukujemy kolejnej opiekunki.
Może uda się, aby prawie wszyscy w sierpniu wyjechali na jakiś czas do Żarnowca. Jan pewnie będzie krążył pomiędzy Żarnowcem i Warszawą, żeby doglądać Huberta. Przydałaby się jednak dodatkowa osoba na sierpień, która pomogłaby przy obsłudze Iwa nad morzem i Huberta jak będzie samotnie spędzał czas w szpitalu a potem w domu.
Hubert, który miał być na swojej kolejnej chemii jedynie 4 dni został w szpitalu prawie 3 tygodnie i wyszedł dopiero w lipcu. Okazało się że złapał niebezpieczna bakterię pseudomonas. Wytępienie jej trwało długo. Dostawał w tym samym czasie chemię i antybiotyki. Upał w sali okropny, łóżko za krótkie o pół metra, więc Hubertowi nie było łatwo. Za kilkanaście dni początek kolejnej serii chemii, i nie ma żadnej mowy o jakimkolwiek wyjeździe wakacyjnym. Jest nadzieja że leczenie z kilkudniowymi pobytami w szpitalu skończy się pod koniec września. Potem będzie dochodzenie na oddział dzienny. Wyjęli mu „port” czyli kabelek przez który dostawał chemię, bo w jego okolicy jeszcze czaiła się bakteria i wszczepią mu zapewne niedługo kolejny w innym miejscu. Do zabiegu usuwania portu i kolejnej instalacji musi być usypiany.
Piotr spędził dwa tygodnie na obozie piłki nożnej. Wrócił zadowolony, zmęczony i pełen wrażeń. W lipcu pojechał jeszcze na jakiś czas nad jeziora. Potem trochę posiedział z Hubertem w Warszawie i pod koniec lipca nad morze.
Iwo chodził pilnie na terapię sensoryczną. Teraz ma przerwę wakacyjną Oligofrenopedagog napisał dla niego program ćwiczeń, który wszyscy przestrzegają. Rozróżnia poszczególne litery, coraz więcej nazw, kształtów i dźwięków. Z gryzienia i łykania na razie nici, z porzucenia pieluszek na razie też. Niestety Patrycja, która na co dzień zajmuje się Iwem odchodzi pod koniec lipca i w związku z tym poszukujemy kolejnej opiekunki.
Może uda się, aby prawie wszyscy w sierpniu wyjechali na jakiś czas do Żarnowca. Jan pewnie będzie krążył pomiędzy Żarnowcem i Warszawą, żeby doglądać Huberta. Przydałaby się jednak dodatkowa osoba na sierpień, która pomogłaby przy obsłudze Iwa nad morzem i Huberta jak będzie samotnie spędzał czas w szpitalu a potem w domu.